Recenzja: Zeus - Co Nie Ma Sobie Równych

czwartek, 20 maja 2010
Prezentuje Wam moją starszą recenzję płyty Zeusa "Co Nie Ma Sobie Równych". 

'Witam Cię ziomek, w tym miejscu / co nie generuje, a degeneruje zwycięzców ...' takimi słowami Zeus wita nas na swoim debiutanckim legalnym solowym albumie. Na początku może przybliżę jego osobę.
Zeus, a właściwie Kamil Rutkowski, pochodzi z Łodzi, dokładnie z Teofilowa (Bałuty). Jest uważany za jednego z najlepszych MC w Polsce, ma niesamowite flow, styl, vibe, jego teksty także nie są pozbawione sensu (wręcz przeciwnie). Jako producent, również prezentuje się bardzo dobrze.
Przed wydaniem pierwszego legala pojawiło się jego kilka mixtape'ów i epek, między innymi: Zeus & Dusza - Czarnej Mamby Styl; Zeus - Muzyka Ofensywna; Pierwszy Milion (Zeus & Joteste) - Pierwszy Mixtape; Pierwszy Milion - Deep Cover Mixtape. Razem ze swoim przyjacielem, Joteste, tworzą zespół Pierwszy Milion.

Do słuchania Zeusa zachęcił mnie Kazet, wcześniej jakoś nie mogłem się do niego przekonać. Teraz ten łódzki emce jest jednym z moich ulubionych wykonawców hh, a on sam pokazuje że polski rap nadal ma się dobrze.

Pierwsze wrażenie. Praktycznie nie miałem takiego przy żadnej z wcześniejszych albumów jakiegokolwiek artysty, po prostu SIEKIERA!! Bit wkręca już od pierwszej sekundy. Po kilku sekundach pojawia się nasz łódzki raper i już wiadomo ocb, szaleństwo. Energia, spływający po prostu po płycie optymizm, to samo czuję ja jako słuchacz i rozpiera mnie od środka, co powoduje, że czuję się jakbym wypił przynajmniej 6pak napoju energetyzującego (tak więc wystarczy tylko płyta Zeusa, żadna kawa, itp). Na zakończenie pierwszego tracku słyszymy Skit 1 z udziałem Samira. Z kolejnym następnym utworem jest coraz lepiej, na szczęście co jakiś czas pojawia się skit (również z Samirem) co pomaga sprowadzić mnie na ziemię.
Na płycie jest tylko 14 kawałków (niestety), każdy z nich trzyma równy poziom, czyli bardzo wysoki (choć jest kilka, które mógłbym wyróżnić jako lepsze, jednak nie będę się już rozdrabniał, ponieważ każdy lubi co innego), taka ilość tracków, nie przeszkadza Zeusowi na znalezienie miejsca na utwory do przemyślenia (np. 'W Dół'). Kolejnym z ciekawszych kawałków, który nazwę retrospekcyjnym, jest 'Gracze', łodzianin przyznaje się, że był uzależniony od gier wideo, jednak w jego życiu pojawia się rap, co sprawia, że skupia się właśnie na hip hopie. Na płycie pojawia się jeszcze jeden track, który opisuje częściowo jego dzieciństwo, a mianowicie 'Światła'.
W tych 14 utworach znajdziemy również jeden, w którym Zeus podziękował swoim najbliższym.
Okej, przejdźmy może do jego produkcji, które także rozkładają słuchacza na łopatki (może nie wszystkie), ale nie doszukałem się bynajmniej takich, które nie spełniałyby moich oczekiwań. I z czystym sumieniem, można go zaliczyć do czołówki polskich 'bitmejkerów'.
Ogólnie płyty trzyma bardzo bardzo wysoki poziom. Nie znalazłem ani jednego kawałka, który by mi się nie spodobał, co najwyżej mogę wyróżnić te, które są MEGA. Ten MC z Bałut, posiadający nietuzinkowe flow, potrafi zaskakiwać, nie ogranicza się do jednej tematyki, co sprawia, że album jeszcze długo będzie gościł w moich głośnikach. Mógłbym słuchać jej na okrągło i zapewne długo by mi się nie znudziła.

Plusy: Pa pewno umiejętności jako rapera jak i producenta, dorzuciłbym pomysłowość i energię jaką włożył w tą solówkę.
Minusy: Hmmm... Ciężko się ich doszukać, może to, że na albumie jest tak mało tracków.
Z nieoficjalnych informacji, wiadomo mi, iż Zeus planuje wydanie nowej płyty w listopadzie br. Czy możemy liczyć na kolejną dawkę niesamowitego rapu w polskim wykonaniu? Mam nadzieję, że tak. I pokaże, że wciąż się rozwija, ponieważ płytą 'Co Nie Ma Sobie Równych' bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę.
I choć spojrzałem na tą płytę podczas tej recenzji, okiem sceptyka, to w mojej 10 stopniowej skali oceniam tą płytę na 10/10.

Zapraszam na mojego bloga Kercoss - poszukiwacz zaginionego rapu 

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Płyta przeciętna. Liryka Zeusa na bardzo średnim poziomie. Troche lepiej produkcja, ale 10/10 to w życiu bym nie dał. Poza tym recenzja tej płyty to odgrzewanie kotleta. I zmnieńcie tytuł bloga na ŁDZ hip hop lives.

Kazet pisze...

Nie przesadzajmy. Na blogu niestety nie mieliśmy okazji opisać wielu ciekawych pozycji, gdyż powstał on po ich wypuszczeniu na rynek. A często chcemy poruszyć ich kwestię.
Co do aluzji Eudezet - ja pochodzę z tego i miasta i jest mi bardzo miło pisać o wykonawcach z tych stron. Ponadto wiele twórców z Łdz jest nietuzinkowych i warto o nich wspominać, także bez spinek. Poruszamy wiele tematów, także niezwiązanych z tym miastem.

Prześlij komentarz