Niedzielny typ płyty tygodnia #2

niedziela, 13 czerwca 2010
Wracamy po dość długiej przerwie, za co serdecznie przepraszamy. Ja także zaspałem z moją moim pasmem "Niedzielnego typu płyty tygodnia".

A dziś kolejna piekielna płyta, z którą powinniście się zapoznać. Busta Rhymes to wyjątkowa postać z jedną z ciekawszych osobowości, która stawia go w czołówce najlepszych raperów, jacy stąpali po naszej planecie, pomimo nieudanych kilku ostatnich projektów (wg mnie). Jeden z lepszych albumów to "Genesis" z 2001 roku, 20 utworów, które mogą doprowadzić do złamania karku. Raper sprzedaje nam maksymalną dożylną dawkę optymizmu i energii, jaką jesteśmy sobie wyobrazić. Jak dla mnie jest to niesamoita bomba, przy tym po prostu nie da się usiedzieć w miejscu, działa chyba lepiej niż podwójna czarna lub "Tiger" (albo inne podobne). Po sprawdzeniu, chyba nikogo nie powinien dziwić wybór tego krążka. Poniżej jak zwykle: okładka, tracklista oraz singiel.


Tracklista:
1. Intro
2. Everybody Rise Again
3. As I Come Back
4. Shut 'Em Down 2002
5. Genesis
6. Betta Stay Up in Your House
7. We Got What You Want
8. Truck Volume
9. Pass the Courvoisier
10. Break Ya Neck
11. Bounce (Let Me See Ya Throw It)
12. Holla
13. Wife in Law
14. Ass on Your Shoulders
15. Make It Hurt
16. What It Is
17. There's Only One
18. You Ain't Fuckin' Wit Me
19. Match the Name With the Voice
20. Bad Dreams



Busta Rhymes - "Break Ya Neck"

Zapraszam na mojego bloga Kercoss - poszukiwacz zaginionego rapu 

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

po raz kolejny dobra propozycja;] no brawo brawo panowie wbijacie sie z dobrymi propozycjami;] pozdro!

Prześlij komentarz