Niedzielny typ płyty tygodnia #3

niedziela, 20 czerwca 2010
Dzisiaj kolejna niedziela, a więc nadszedł czas na kolejny post z serii "Niedzielny typ płyty tygodnia".

Przygotowałem dla Was album jednego z nietypowych producentów, który jak dla mnie jest wyjątkowy pod względem swojej twórczośći. Jay D 'ej kej ej' J Dilla, to człowiek, który niestety z powodów zdrowotnych opuścił nasz świat, jednak pozostawił po sobie wiele ciekawych produkcji. Dzisiejsza płyta wyszła po jego śmierci, ale jest zbiór podkładów dla wielu znanych artystów, m.in.: The Pharcyde, Slum Village (zespół, którego był członkiem), Common, Erykah Badu, Busta Rhymes czy The Roots. Album zatytułowany jest "Dillanthology vol.1", a swoją premierę miał 2009 roku. Za jakiś czas przedstawię płytę, na której znajdują się same bity bez wokali, lecz te będę się różnić od tych, które znajdziecie na zaprezentowanym dzisiaj krążku.




Tracklista
1. The Pharcyde - Runnin'
2. Slum Village - Fall In Love
3. Common - The Light
4. Erykah Badu - Didn't Cha Know
5. De La Soul - Stakes Is High
6. Busta Rhymes - Show Me What You Got
7. The Roots - Dynamite
8. A.G. Feat. Aloe Blacc - Hip Hop Quotable
9. The Pharcyde - Drop
10. Amp Fiddler - I Believe In You
11. Steve Spacek - Dolla
12. Chino XL - Don't Say A Word
13. Frank N Dank - Okay


 

Common - The Light 

Niedzielny typ płyty tygodnia #2

niedziela, 13 czerwca 2010
Wracamy po dość długiej przerwie, za co serdecznie przepraszamy. Ja także zaspałem z moją moim pasmem "Niedzielnego typu płyty tygodnia".

A dziś kolejna piekielna płyta, z którą powinniście się zapoznać. Busta Rhymes to wyjątkowa postać z jedną z ciekawszych osobowości, która stawia go w czołówce najlepszych raperów, jacy stąpali po naszej planecie, pomimo nieudanych kilku ostatnich projektów (wg mnie). Jeden z lepszych albumów to "Genesis" z 2001 roku, 20 utworów, które mogą doprowadzić do złamania karku. Raper sprzedaje nam maksymalną dożylną dawkę optymizmu i energii, jaką jesteśmy sobie wyobrazić. Jak dla mnie jest to niesamoita bomba, przy tym po prostu nie da się usiedzieć w miejscu, działa chyba lepiej niż podwójna czarna lub "Tiger" (albo inne podobne). Po sprawdzeniu, chyba nikogo nie powinien dziwić wybór tego krążka. Poniżej jak zwykle: okładka, tracklista oraz singiel.


Tracklista:
1. Intro
2. Everybody Rise Again
3. As I Come Back
4. Shut 'Em Down 2002
5. Genesis
6. Betta Stay Up in Your House
7. We Got What You Want
8. Truck Volume
9. Pass the Courvoisier
10. Break Ya Neck
11. Bounce (Let Me See Ya Throw It)
12. Holla
13. Wife in Law
14. Ass on Your Shoulders
15. Make It Hurt
16. What It Is
17. There's Only One
18. You Ain't Fuckin' Wit Me
19. Match the Name With the Voice
20. Bad Dreams



Busta Rhymes - "Break Ya Neck"

Zapraszam na mojego bloga Kercoss - poszukiwacz zaginionego rapu 

Dzień z łódzkim rapem #8

wtorek, 1 czerwca 2010
Dziś kawałek Uśpionego Miasta. Jest ekipa, w której skład wchodzi trzech MC's z łódzkiego Widzewa: Walles, Rado Radosny i Łańduch. Chłopaki wydali już kilka płytek, są jedną z najbardziej rozpoznawanych łódzkich grup. Poniżej kawałek 'Mamy Gest' z gościnnym udziałem Zeusa.

Luzackie przemyślenia

piątek, 28 maja 2010



Kiedyś musiał ten dzień nastać - postanowiłem, że podzielę się z Wami swoimi luźnymi przemyśleniami na tematy mniej lub bardziej ważne/ciekawe. Nie chcę nazywać tego cyklem, gdyż nie wiem kiedy w najbliższym czasie znów złapie mnie chęć na takie rozkminki. Jak na luzaku to na luzaku : ) A więc przejdźmy do rzeczy.

Wielu ludzi bawi się w tworzenie rankingów swoich ulubionych raperów, płyt etc. W tej kwestii nie jestem wyjątkowy. Dodałbym, że raczej bardziej zmienny niż kobieta w ciąży. Jednego miesiąca mam wkrętkę na Zeusa, innego na PeeRZeta, norma. Mówię oczywiście wyłącznie o polskich arystach. Gdybym miał pisać o USA prędzej Bosski zdobyłby skille. Ale od jakiegoś czasu w moich zestawieniach króluje Ten Typ Mes. Postanowiłem skupić się na tym 'zjawisku'. Nie powinno raczej być w tym nic dziwnego, w końcu gość ma wielu fanów. A jednak..
Na początku mojej znajomości z jego twórczością miałem go za zwykłego, niczym nie wyróżniającego się rapera. Owszem, ma umiejętności, wszystko na miejscu, ale bez szału. Przesłuchałem parę kawałków z pierwszej solówki, do tego doszło kilka tracków z Flexxipu. Na tym koniec, po prostu mnie do siebie nie przekonał. Zająłem się innymi kotami. Powrót do Mesa zaliczyłem dzięki mojemu ziomkowi, który chodził zajarany 'Zamachem na przeciętność'. Mówił, że wcześniej nie słyszał takiej płyty, więc postanowiłem sprawdzić czy rzeczywiście jest się czym podniecać. Znów klapa. Oprócz 'My' właściwie żaden kawałek mi nie podpasował. Wszystko odmieniło się gdy zabrałem się 2Cztery7 zainspirowany zajawką na amerykański G-funk. Mes zaczął rosnąć w moich oczach, nie dość, że bardzo sprawnie nawijał, to jeszcze potrafił nieźle zaśpiewać w refrenie. Szybko złapałem fazę na trio z WWA. Zacząłem na nowo sprawdzać wszystkie albumy Mesa - Flexxip, 2Cztery7 i dwie solówki. I co? I wooooow. To co ten koleś zrobił ze swoim flow na przestrzeni kilku lat naprawdę budzi szacunek. W jednym tracku potrafi trzy razy zmienić styl, a co dopiero w przekroju całej płyty, czy twórczości? Typ przez lata ewoluował, nie tylko jako raper. Wypracował swoj wizerunek - z łysego chłopaczka przyodzianego w dresy zmienił się w eleganckiego mężczyznę nie wypierającego się swojej przeszłości i wielu nieciekawych przygód, których w niej zaznał. Pierwsze solowe wydawnictwo (Alkopoligamia: Zapiski Typa) to kawał dobrego rapu, często osobistego, emocjonalnego. Mes postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Mało kto wypuszcza drugą płytę będącą lepszą od debiutu. Jemu to się bezsprzecznie udało - 'Zamach na przeciętność' przez wielu uważana jest za płytę 2009 roku. Typ pokazuje tam się nie tylko jako raper, lecz także jako świetny producent. Do tego dodajmy takie smaczki jak 'OiOM' - mocny rockowy banger, który na koncertach miażdży publiczność jak nie jeden heavy metalowy track i mamy album kompletny. Mamy rapera kompletnego!Jeśli ktoś po sprawdzeniu wyżej opisanych wydawnictw ma jeszcze jakieś wątpliwości odsyłam go do licznych featuringów Warszawiaka. Szczerze mówiąc, nie wiem czy chciałbym wystąpić z nim w jednym kawałku - gość zjada każdego kto go zaprosi.

Podczas gdy na rodzimej rapowej scenie mamy do czynienia ze stagnacją miło jest widzieć jakieś światełko w tunelu, coś innego niż cała reszta. Sądzę, że właśnie takim artystą jest Mes. Ciężko u niego o słabą zwrotkę, zawsze serwuje nam dawkę porządnych przemyśleń, dawkę stylu, którego w dzisiejszych czasach coraz mniej. Gość miał na siebie pomysł i skrzętnie go zrealizował. Lub raczej powinno się powiedzieć: nadal go realizuje.

Dzień z łódzkim rapem #7

wtorek, 25 maja 2010

Dziś gracz z łódzkiego Widzewa. Członek ekipy TZZ (Turbo Zajebiste Ziomy - skład stworzony poprzez połączenie Anomalii i ZnaczyNic) czyli Mizer. Niedawno wydał swoje solo w pełni wyprodukowane przez Atlona, łódzkiego producenta. Materiał jest naprawdę godny uwagi.

Niedzielny typ płyty tygodnia #1

niedziela, 23 maja 2010
Od dzisiaj w każdą niedzielę (o ile będzie to możliwe) będę prezentował płytę, którą powinien usłyszeć każdy szanujący się słuchacz rapu.

Na pierwszy ogień idzie Redman i prawdopodobnie jego najlepszy album "Muddy Waters" z '96.
Redman'a każdy chyba kojarzy, przede wszystkim jako rapera, ale i jednego z głównych boahterów komedii "How High" (2001), gdzie zagrał razem z Method Man'em.

"Muddy Waters" to produkcje przede wszystkim Erick'a Sermon'a, jednego z członków legendarnego EPMD, ale nie tylko, bity na tą płytkę dorzucili również sam Redman, Ty Fyffe, Rockwilder, Pras oraz Te-Bass. Gościnnie udzielają się Rockwilder, Napalm, Tanisha Green, Nadja Green Parker, Method Man, K-Solo, Keith Murray i Jamal. Poniżej okładka wraz z tracklistą i utworem, który zasługuje na wyróżnienie.



1. Intro
2. Iz He 4 Real
3. Rock Da Spot
4. Welcome (Interlude)
5. Case Closed
6. Pick It Up
7. Skit
8. Smoke Buddah
9. Whateva Man
10. Chicken Head Convention (Skit)
11. On Fire
12. Do What Ya Feel
13. The Stick Up (Skit)
14. Creepin'
15. It's Like That (My Big Brother)
16. Da Bump
17. Skit
18. Yesh Yesh Ya'll
19. What U Lookin' 4
20. Soopaman Luva 3 Interview (Skit)


Redman - Smoke Buddah

Recenzja: Zeus - Co Nie Ma Sobie Równych

czwartek, 20 maja 2010
Prezentuje Wam moją starszą recenzję płyty Zeusa "Co Nie Ma Sobie Równych". 

'Witam Cię ziomek, w tym miejscu / co nie generuje, a degeneruje zwycięzców ...' takimi słowami Zeus wita nas na swoim debiutanckim legalnym solowym albumie. Na początku może przybliżę jego osobę.
Zeus, a właściwie Kamil Rutkowski, pochodzi z Łodzi, dokładnie z Teofilowa (Bałuty). Jest uważany za jednego z najlepszych MC w Polsce, ma niesamowite flow, styl, vibe, jego teksty także nie są pozbawione sensu (wręcz przeciwnie). Jako producent, również prezentuje się bardzo dobrze.
Przed wydaniem pierwszego legala pojawiło się jego kilka mixtape'ów i epek, między innymi: Zeus & Dusza - Czarnej Mamby Styl; Zeus - Muzyka Ofensywna; Pierwszy Milion (Zeus & Joteste) - Pierwszy Mixtape; Pierwszy Milion - Deep Cover Mixtape. Razem ze swoim przyjacielem, Joteste, tworzą zespół Pierwszy Milion.

Do słuchania Zeusa zachęcił mnie Kazet, wcześniej jakoś nie mogłem się do niego przekonać. Teraz ten łódzki emce jest jednym z moich ulubionych wykonawców hh, a on sam pokazuje że polski rap nadal ma się dobrze.

Pierwsze wrażenie. Praktycznie nie miałem takiego przy żadnej z wcześniejszych albumów jakiegokolwiek artysty, po prostu SIEKIERA!! Bit wkręca już od pierwszej sekundy. Po kilku sekundach pojawia się nasz łódzki raper i już wiadomo ocb, szaleństwo. Energia, spływający po prostu po płycie optymizm, to samo czuję ja jako słuchacz i rozpiera mnie od środka, co powoduje, że czuję się jakbym wypił przynajmniej 6pak napoju energetyzującego (tak więc wystarczy tylko płyta Zeusa, żadna kawa, itp). Na zakończenie pierwszego tracku słyszymy Skit 1 z udziałem Samira. Z kolejnym następnym utworem jest coraz lepiej, na szczęście co jakiś czas pojawia się skit (również z Samirem) co pomaga sprowadzić mnie na ziemię.
Na płycie jest tylko 14 kawałków (niestety), każdy z nich trzyma równy poziom, czyli bardzo wysoki (choć jest kilka, które mógłbym wyróżnić jako lepsze, jednak nie będę się już rozdrabniał, ponieważ każdy lubi co innego), taka ilość tracków, nie przeszkadza Zeusowi na znalezienie miejsca na utwory do przemyślenia (np. 'W Dół'). Kolejnym z ciekawszych kawałków, który nazwę retrospekcyjnym, jest 'Gracze', łodzianin przyznaje się, że był uzależniony od gier wideo, jednak w jego życiu pojawia się rap, co sprawia, że skupia się właśnie na hip hopie. Na płycie pojawia się jeszcze jeden track, który opisuje częściowo jego dzieciństwo, a mianowicie 'Światła'.
W tych 14 utworach znajdziemy również jeden, w którym Zeus podziękował swoim najbliższym.
Okej, przejdźmy może do jego produkcji, które także rozkładają słuchacza na łopatki (może nie wszystkie), ale nie doszukałem się bynajmniej takich, które nie spełniałyby moich oczekiwań. I z czystym sumieniem, można go zaliczyć do czołówki polskich 'bitmejkerów'.
Ogólnie płyty trzyma bardzo bardzo wysoki poziom. Nie znalazłem ani jednego kawałka, który by mi się nie spodobał, co najwyżej mogę wyróżnić te, które są MEGA. Ten MC z Bałut, posiadający nietuzinkowe flow, potrafi zaskakiwać, nie ogranicza się do jednej tematyki, co sprawia, że album jeszcze długo będzie gościł w moich głośnikach. Mógłbym słuchać jej na okrągło i zapewne długo by mi się nie znudziła.

Plusy: Pa pewno umiejętności jako rapera jak i producenta, dorzuciłbym pomysłowość i energię jaką włożył w tą solówkę.
Minusy: Hmmm... Ciężko się ich doszukać, może to, że na albumie jest tak mało tracków.
Z nieoficjalnych informacji, wiadomo mi, iż Zeus planuje wydanie nowej płyty w listopadzie br. Czy możemy liczyć na kolejną dawkę niesamowitego rapu w polskim wykonaniu? Mam nadzieję, że tak. I pokaże, że wciąż się rozwija, ponieważ płytą 'Co Nie Ma Sobie Równych' bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę.
I choć spojrzałem na tą płytę podczas tej recenzji, okiem sceptyka, to w mojej 10 stopniowej skali oceniam tą płytę na 10/10.

Zapraszam na mojego bloga Kercoss - poszukiwacz zaginionego rapu