Jak od kilku lat doskonale wiadomo, łódzki rap ma się bardzo dobrze. Zarówno jeśli chodzi o mainstream, jak i o podziemie. Przybywa dużo nowych i utalentowanych graczy, starzy wyjadacze również nie próżnują. Ostatnio przeszukując internet w poszukiwaniu ciekawych płytek, właśnie z łódzkiego (czyli mojego) okręgu, natrafiłem na promo 'Czarnej Magii vol.1' Walles'a. Jest to raper oraz producent ze składu Uśpione Miasto, który tworzy wraz z Rado Radosnym i Łańduchem. Jako, że wcześniej słyszałem produkcje wyżej wymienionej trójki (a także wcześniejsze solo Walles'a) i stały one na w miarę wysokim poziomie, postanowiłem bliżej zaznajomić się z 'Czarną Magią'. Oczekiwania po świetnym promomixie miałem dosyć wysokie. Czy zawiodłem się?
Zdecydowanie nie! 'Czarna Magia vol.1' jest dla mnie jednym z najciekawszych krążków tego roku. Walles prezentuje na niej wysokie umiejętności zarówno jako producent i raper. Ciekawy styl połączony z bardzo dobrym i charakterystycznym flow, dopełniony przyzwoitą techniką tworzą spójną całość, której słucha się znakomicie. Do tego dochodzą świetne bity nasycone brudnym funkowym brzmieniem. Na płycie znajduje się piętnaście tracków włącznie z 'reżyserowanymi' skitami, które swoją drogą, są znakomite! Warto również podkreślić bardzo ciekawe intro i outro - pomysł z grą. Płyta nie nudzi, Wallesone porusza na niej różne tematy, rzuca dobrymi punchami i metaforami np. "Ja pamiętam to tak, nie było lipy / 15 lat, zgwałciła mnie pani od muzyki / fajna dupa ale namieszała mi w głowie / już wtedy wiedziałem, że z nią chcę mieć młode". Szczególnie dobrze prezentują się tracki 'Muzyka', 'Przyszedł', 'Gówno prawda'. Walles pokazał, że nadal się rozwija, płyta jest zdecydowanie lepsza od pierwszego solowego albumu. Osobiście nie mogłem się od niej oderwać przez ok. tydzień.
Podsumowując, album 'Czarna Magia vol.1' prezentuje się bardzo dobrze. Jest to dla mnie jeden z najciekawszych krążków tego roku. Plusy? Świetne bity, dobre umiejętności techniczne Wallesa, ciekawe i zabawne skity oraz intro i outro. Minusy? Ciężko je znaleźć. Osobiście chciałbym aby ta płyta była troszkę dłuższa, chociaż na ilość kawałków nie można narzekać. No cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z niecierpliwością czekam na następne produkcje Walles'a, jak i całego Uśpionego Miasta. Gorąco polecam!
Pierwsza moja styczność z Grubsonem miała miejsce podczas przesłuchiwania III części Kodexu pt. "Wyrok", już wtedy Grubson miał niesamowitą barwę głosu, a kawałek Siła Z Pokoju pokazał, że z młodym wilkiem sceny reggae \dancehall Juniorem Stressem tworzy zgrany duet. Obydwaj MC są ze sobą w przyjacielskich relacjach i potwierdzają to w swoich utworach. Junior Stress udowodnił to np. na swojej debiutanckiej płycie L.S.M w kawałkach "Kroki" i "Soundsystem".
Słuchając innych nagrań Grubsona można stwierdzić iż potrafił on zrobić kawałek z pomysłem jak na przykład "Pije Piwo", "Pani RP", które są utrzymane w konwencji żartobliwej ale też utwory poważne o czym świadczy choćby track pt. "Ludzie Prości" nagrany wspólnie z Mesajah. Artysta nagrał także wiele różnych dubplatów (dubplate - nagranie które ma na celu wychwalenie danego soundsystemu) skierowanych pod adresem swoich znajomych. Grubson to nie tylko czołowy MC ale także świetny selektor co udowadnia we własnym mixtapie noszącym tytuł "Siła Z Pokoju vol .1 ".
Zanim płyta Grubsona wyszła nakładem wytwórni MaxFlo zaprezentował on swoje nieprzeciętne zdolności na składance z tegorocznego Marszu Wyzwolenia Konopii na którą nagrał kawałek pt. "Diss na rząd". Nie podlega też dyskusji to iż był na niej postacią najbardziej wyróżniającą się.
O.R.S. to skrót od Original Rudeboy Style co ma okreslać Grubsona i jego styl, zapewne właśnie dlatego płyta zaczyna się od mocnego wejścia z kawałkiem O.R.S.- Po prostu imprezowym banger odzwierciedlający charyzmę twórcy. Nie możliwym też jest obojętne przesłuchanie kawałka "Nowa Fala" który przyciąga ciekawym bitem z motywami muzyki orientalnej, kawałek typowo imprezowy przy którym można pobujać głową. Po "Nowej Fali" mamy utwory już nieco spokojniejsze, co nie znaczy, że są słabe a wręcz przeciwnie. "Śpiesz się Powoli" czy "Na Szczycie" to są świetne numery z ciekawymi tekstami. Także dwa odświeżone numery brzmią dość dobrze czyli kawałki "Nie-Ma-Nic" i "NieNieNie". Numer pt. "One" to jeden z najlepszych kawałków na płycie z bardzo humorystycznym akcentem w którym usłyszymy występująca na featuringu Emilię z Bzzzt SoundSystem. Kawałek "Moc " można powiedzieć, że zwiastuje kolejny projekt Grubsona czyli SuperGrupa. W skład ekipy oprócz Grubsona i Mioda (formacja Jamal) mają wejść DonGuralEsko i Wall-E. Utwór ten jest bardzo energetyczny i daje wielką motywację. Oprócz wspomnianych wcześniej wartymi odnotowania są także kawałki "Przestań się bać" czy kolejny imprezowy hit "Biba". Płytę kończy remix "Nowej Fali" gdzie moim zdaniem najsłabiej wypadł Wini, a za to dobrze nawinęli Majkel, Mad Majk, Junior Stress, także zaskoczył mnie Cheeba nawijając nieco innym flow niż mnie przyzwyczaił w dokonaniach EastWest Rockers czy na solowych singlach. Za produkcją głównie stał Grubson, który stworzył praktycznie większość podkładów na płycie. Co jest kolejnym dowodem na uniwersalność reprezentanta Rybnika. Nad brzmieniem płyty czuwał jak zawsze niezawodny Mista Pita.
Podsumowując Orignal Rudeboy Style Grubsona można powiedzieć że jest to płyta bardzo udana. Fani rybnickiego rapera nie będą zawiedzeni, bo na płycie tej znajdą to do czego Artysta ich przyzwyczaił. Dla tych co się z nim zetkną pierwszy raz polecam zapoznać się z jego starszymi kawałkami. Wartą uwagi jest też informacja iż zastosowano opcję dla posiadaczy oryginalnych płyt, a mianowicie w środku płyty jest specjalny kod, który umożliwia ściągniecie ze strony www.oeres.pl umieszczanych co tydzień tracków bonusowych. Do tej chwili obecnej pojawiły się dwa takie utwory oraz możliwość ściągnięcia teledysku do "Nowej Fali" do Ipodów jak i do telefonów komórkowych w formacie gp3.
I na zachętę do przesłuchania płyty singiel "Śpiesz Się Powoli\Nowa Fala"
Witam ponownie. Po krótkim wstępie, dotyczącym charakteru naszego bloga, zamierzam zająć się jakże drażliwą kwestią, poruszaną na wielu forach internetowych, w mądrych artykułach i wypowiedziach. Kwestią tą jest nadużywanie pojęcia ‘hip hop’ w znaczeniu ‘muzyka’. Hip hop jak już wcześniej wspomniałem jest amerykańską subkulturą zakorzenioną z powodzeniem w wielu krajach i bez przeszkód spełniającą na obczyźnie swoje pierwotne założenia. W skład hip hopu wchodzi kilka podstawowych elementów (zazwyczaj przedstawia się cztery podstawowe):
1. Rap 2. Graffiti 3. Beatbox 4. Break dance
Szersze spektrum (znowu) daje nam w tej kwestii KRS-One, który w 2003 roku na płycie „Kristyles” zamieścił utwór „9 elements” znacznie poszerzając czteroelementową, podstawową skalę:
Kris wymienia tam z powodzeniem nie cztery, a dziewięć elementów. Oprócz wspomnianych przeze mnie MC’ingu, b-boyingu, graffiti., Beatboxingu KRS dodał „street fashion” – uliczną modę i styl ubierania, dj-ing - czyli bycie DJem (po prostu), uliczny slang, wiedzę oraz dziewiąty: "street entrepreneur realism" co ciężko przełożyć na jakieś jednowyrazowe określenie w języku polskim, a co wyraża mniej-więcej: uliczna przedsiębiorczość, gdzie trzeba sobie radzić mimo braku pracy oraz niskiej pozycji społecznej.
Do dziewięciu elementów Krisa dorzucić należy także wspomnianych przez niego w drugiej zwrotce skaterów, BMX-owców, ludzi ulicy, którzy takze stanowią jej część, przez co oddziałują w jakiś sposób na hip hop, zakorzenioną właśnie na ulicy kulturę.
Poszerzmy jeszcze skalę KRS-a. Dodajmy bardzo ważne: jedność, jako jeden z ważniejszych, wysnutych przez Afrikaa'ę Bambataa'ę postulatów zjednoczenia kultury oraz uniwersalizm (który zawarty jest nawet w nazwie UNIVERSAL Zulu Nation), który pozwolił rozprzestrzenić się hip hopowi po całym globie.
Oto pokrótce przedstawiliśmy kilka elementów hip hopu. Co się natomiast tyczy błędnego rozróżnienia pojęć z tytułu notki Kris mówi nam wyraźnie w trzeciej zwrotce:
"Rap we do, hip-hop we live How many times I gotta say it? How the radio ain't gonna play it And you hip-hoppers sit back and okay it Think about it!"
co można przetłumaczyć mniej więcej na:
"Rap robimy, hip hopem żyjemy Ile jeszcze będę musiał to powtarzać? Dlaczego radio tego nie zagra A ty hip hopowcu po prostu przyjmiesz to do wiadomości
Przemyśl to"
KRS, jako jeden z najważniejszych propagatorów kultury hip hop, podkreśla tutaj, że hip hop oznacza aktywność, sposób życia, rap natomiast jest tym, co wynika z tej aktywności, czymś co się "robi" - muzyką. W kawałku „Hip hop lives” (a jakże!) podsumowuje także kulturę hip hop słowami:
"Hip means to know It's a form of intelligence (…) Hop is a form of movement You can't just observe a hop, You got to hop up and do it Hip and Hop is more than music, Hip is the knowledge Hop is the movement Hip and Hop is intelligent movement”(...)
Co w tłumaczeniu na nasz piękny język znaczy mniej więcej:
"Hip oznacza ‘wiedzieć’, jest formą inteligencji (…) Hop jest formą ruchu (społecznego) Nie możesz tak po prostu obserwować, musisz ‘to’ robić Hip hop to więcej niż muzyka, hip to wiedza Hop to ruch Hip hop to inteligentny ruch”
Uwagę może tu zwrócić nieustanne odwoływanie się do inteligencji i wiedzy, których ćwiczenie i poszerzanie również było jednym z postulatów Universal Zulu Nation.
Ale…
...z jednej strony mamy KRSa mówiącego nam, że hip hop jest ruchem kulturowym, a z drugiej massmedia, które już przypięły etykietkę ‘hip hop’ gatunkowi muzycznemu. Poza tym wszystkie chwytliwe hasła "hip hop music", "hip hop dance" chyba jakoś lepiej pasują mediom do wtłaczania ludziom w głowy, niż mówienie prawdy. Co smutniejsze, wielu wykonawców nie ma pojęcia jaki tak naprawdę gatunek tworzy i wpajając dzieciakom, że to "prawdziwy hip hop" fałszuje większości pogląd na tę sprawę.
Trzecia strona medalu to problemy z nazewnictwem. Jak inaczej niż "hip hopowym" określić podkład muzyczny? Jak nazwać taniec w rytm "muzyki hip hop", który nie jest breakdancem, jak w "Rize"?
Wszystko to są elementy hip hopowej kultury, która czy tego chcemy czy nie, ewoluowała tworząc wiele odmian, podgatunków muzyki, tańca, sztuki.
Rozstrzygnięcie "Hip hop vs rap" chyba nigdy do końca nie będzie oczywiste i klarowne. Osobiście przychylam się do koncepcji KRSa, nigdy jednak nie zabraknie tych, którzy będą zwolennikami podejścia MTV.
Pierwsze co rzuci się Wam w oczy, zaraz po otwarciu i wczytaniu się całej zawartości mojego/naszego wspólnego bloga będzie zapewne jego tytuł: "Hip hop lives". Ci, którzy trafią tu zupełnie przypadkowo powinni zatem zapoznać się z tytułem kawałka KRS-One'a, hip hopowego guru, profesora rapu, który wyraził nim sprzeciw wobec teorii narzuconej przez niektórych, jakoby hip hop miał umrzeć.
Dla nieobeznanych ten właśnie kawałek:
Jednak nie pojedynczy utwór decyduje o tym czy hip hop, (sub)kultura sięgająca swoim początkiem wczesnych lat 70', istnieje czy nie. KRS, bądź co bądź optymista i człowiek znaczący dla hip hopu i rapu tyle co Wedel dla polskiego cukiernictwa, ma prawo mówić czym jest hip hop, a czym nie jest, jednakże hip hop, jako kultura to przede wszystkim ludzie ją tworzący. To ja, to Ty czytelniku, to miliony ludzi na całym świecie bujający głowami w rytm rytmicznej melorecytacji, beatboxujący, wrzucający graffiti na ściany, kręcący się na parkiecie w rytm muzyki Jamesa Browna. Hip hop to przede wszystkim ludzie, ich poglądy, wiedza, aktywność i działalność na rzecz naszej wspólnej kultury.
W komentarzach dotyczących poszczególnych notek prosiłbym o zachowanie zdrowego rozsądku. Komentujcie, dawajcie propozycje tematów, ciekawe linki, dyskutujcie. Ale proszę Was o zachowanie kultury. O zachowanie, które nie będzie sprzeczne z postulatami Universal Zulu Nation dotyczącymi pokoju. Niech ta kultura będzie naszą wspólną.
Blog poświęcony w całości subkulturze hip hopowej, który wystartował 9 września 2009. Hip Hop Lives stanowi podstawowe i obiektywne źródło wiedzy na temat wspomnianej kultury oraz źródło świeżych informacji na jej temat.