Kondycja sceny

poniedziałek, 5 października 2009
Swego czasu o Polskiej scenie hip hopowej mówiło się, że rozwija się niezwykle szybko. Potem mówiło się, że jest to trzecia potęga świata zaraz za Stanami i Niemcami. W którym miejscu jesteśmy dziś? Co się zmienia? W którą stronę podążamy?


Wtedy na scenie mieliśmy takich wykonawców jak Paktofonika, WYP3, Kaliber 44, Fisz, Slums Attack, Molesta… częściej słyszało się Abradaba, Ostrego czy nawet Eldo. Wtedy podobno byliśmy czołówką. Na dobrą sprawę nie da się ustalić jako takiego rankingu jednak można ocenić w którą stronę zmierzamy. Kiedyś mogliśmy usiąść przed telewizorem czy odpalić radio i posłuchać czarnego piątku. Nawet włączając VIVE czy MTV mogliśmy liczyć, że za chwile pomiędzy desantem techno, disco czy innej rąbanki usłyszymy jakiś dobrze znany nam i miły dźwięk. Dziś jest inaczej. Czarny piątek zdjęto z anteny a programy telewizyjne już dawno trafiły do śmietnika polskich mediów. Ze Slums Attack zostały ruiny, Paktofonika zakończyła swoją działalność, Kaliber się rozpadł jak wielu innych. Po nich zostali soliści. Po roku 2002 scenę na własnych barkach trzymał Ostry, Pezet, Tede, Rahim, dAb, Gural, Peja i tak przez około pięć lat. Praktycznie żaden młody artysta nie przebił się do czołówki polskiej poza chyba jedynym wyjątkiem jakim był skład 2cztery7. Wtedy rap zaczął znikać z ekranów i wcale nie dlatego, że największe zespoły znikły ale po prostu się znudził, był zbyt monotematyczny i trudny w odbiorze. Pojawili się tzw. Hip-hopolocy wykorzystujący lukę w „rynku” i nagrywający wpadające w ucho kawałki o miłości w zasadzie mające niewiele wspólnego z rapem, to też nie klasyfikuje ich do tej dziedziny. Wszystko szło coraz gorzej aż z mediów rap znikł prawie w stu procentach. Niektórzy mówią, że się cofnął a inni, że wrócił do podziemia bagatelizując problem. Mimo tego, że nie mamy szans go usłyszeć to jednak uważam, że problemu aż tak wielkiego nie ma. Taka sytuacja może wyjść dla rapu tylko i wyłącznie na dobre ponieważ dokona się swego rodzaju samooczyszczenie środowiska. Część ludzi poukłada to sobie i zacznie grać inaczej, młodzi artyści pozostający w cieniu będą mieli szanse się wybić a ci którzy nie zmienią podejścia bo nie będą chcieli lub po prostu nie będą umieli zostaną strąceni w niepamięć. Dziś widać wynurzającą się nową grupę raperów która aspiruje do objęcia schedy po starzejącej się elicie. Wśród nich znajdują się Ortega Cartel, Reno, Lilu, Procente, Grubson, L.U.C, Miuosh, 2cztery7, Bas Tajpan (jakkolwiek odnajdujący się w rapie) i TeTris. Raperzy ci (i raperka) oferują nam bardziej przyswajalny rap, zaskakujący rymami i spostrzeżeniami, wysokimi umiejętnościami nie sprowadzającymi się do prostej melorecytacji. Raperzy gęsto siejący punchami wprawiającymi czy to w spazmatyczny śmiech czy to w osłupienie. W 2009 roku jesteśmy daleko poza Stanami Zjednoczonymi, daleko za Francją, Szwecją, Anglią, nie wspominając już o zachodnich sąsiadach. Powoli jednak zmieniamy oblicze Polskiego rapu (poza pojedynczymi incydentami) i wracamy na należyte nam miejsce.

Nowe pokolenie raperów powinno stać się naszym towarem eksportowym jednak rzadko kiedy widzę jakiekolwiek wsparcie starej gwardii chyba obawiającej się o własne portfele. Promocja młodych i zdolnych jest żadna ale i tu można znaleźć kilka przypadków w których „starzy” wyciągnęli rękę w kierunku młodych jak np. Straho – Dynamol. Ewidentnie jest tego za mało ale jeśli położyć nacisk na młodzież to góra za 3 lata polskiego rapu znowu będziemy mogli słuchać w radio i telewizji.

W następnym artykule kontynuacja rozważań o stanie polskiego rapu pt. "Młodzi na eksport"

5 komentarze:

Kercoss aka Kaeres pisze...

Ja bym dodał, że swoje 5 minut miał także Fisz, który pokazał, że rap może być również dla ludzi, którzy nie przepadają za typowym rapem (np. styl Peji bądź Molesty). Tu także pojawia się Łona, który przecież wydaje każdą płytę na równym poziomie (choć na tych nowszych brak mu już tej energii w porównaniu z 'Koniec Żartów') i chyba jeszcze się nie poddał i wyda jakieś świeże gówno. Tak więc Łonsona dodał bym do tych trzymających rap na swoich barkach przez ostatnie lata. Poza tym Rahim nie działał sam tylko z Fokusem jako Pokahontaz (a jeśli chodzi o solówkę to wyszła dopiero w '08).
A i jeszcze Trzeci Wymiar, który powrócił w tym roku po tylu latach przerwy :P.

Brikston pisze...

Co do Łony się zgadzam nie o wszystkich pamiętałem a gdybym pamiętał byłaby to jedna wielka wyliczanka a nie felieton, Fokus może... aczkolwiek polemizowałbym. Trzeci Wymiar nigdy dla mnie nie trzymał się w ścisłej czołówce polskiego rapu. Niektórzy mi wytknęli brak Prosto w moim artykule i tak naprawdę tylko w tym miejscu biję się w pierś zapomniałem na śmierć o powiedzmy Sokole.

Kercoss aka Kaeres pisze...

No może rzeczywiście 3W tak nie zaistniał, aczkolwiek miał kilka perełek swojego czasu.
A no właśnie na śmierć zapomniałem, że do tych świeżych trzeba na pewno dodać Zeusa, który zaliczył mega debiut w 2008.
Dobra więcej już nie będę podawał bo rzeczywiście zacznie się z tego wyliczanka.

DJ Buhh pisze...

A gdzie WFD? :(

Anonimowy pisze...

Ja jestem polakiem i nawijam po angielsku, mam zamiar niedługo nagrać płytkę, narazie mam EP zrobione na mikrofonie domowym (hehe), jeżeli jest ktoś zainteresowany przesłuchaniem to elyricist@gmail.com.... pozdrowienia :)

Prześlij komentarz